Jump to content
thc-thc.com

sklep z nasionami marihuany
grower.com.pl www.growbox.pl seedstockers.com

Recommended Posts

Witam... sa rozne sytuacje w zyciu i nie zawsze druga osoba zgodzic sie na takie rzeczy..... ja osobiscie mam rowniez spokoj ze swoja zona, poniewaz je bracia rowniez pala i to duzo , a nawet ostatnio wkrecilem swojego szwagra w uprawke wiec ona sie przyzwyczaila do tego, a czasami po alko lubi sobie nawet znami zapalic dla lepszego klimaciku smile.png Moja kobieta nigdy mi nie bronila zapalic ani nie mowila zebym nie sadzil... sam jest za tym aby zalegalizowali mj po to abysmy nie musieli sie wkoncu ukrywac z tymi naszymi mini boxami
Poza tym moja kobieta bardziej sie martwi o panny w boxie niz ja heh i sam czesto do nich zaglada podleje, oberwie suche listki i zrobi malego Fima smile.png wiec sadze ze ona wiecej sie nauczyla przy mnie niz ja samemu smile.png wiec uwazam ze dopierajac sobie zyciowa partnerke, lepiej jej powiedziec o wszystkim od samego poczatku niz kryc sie z tym i byc szczerym wobec siebie smile.png

Link to comment
Share on other sites

  • 3 years later...

Kurczę, sprawa jest dla mnie bardzo trudna. Widzę od dawna, że Ty i Vito idealnie się dobraliście - bardzo to szanuję i też mi się marzy coś takiego. Naprawdę marzy. (nie chodzi mi przecież o wspólny nastuk, bo z tym nie będzie kłopotu -> nawet jeśli by nie paliła).

 

Sam mam wielu przyjaciół i żaden z nich nie wie, że uprawiam, ba! nawet jak jest poruszana kwestia uprawy czy wiem, że jakiś znajomy uprawia (zwykle chwali się tym na lewo i prawo... żałosne) to sam mówię "ja to się tam nie znam" albo coś w tym rodzaju. Nie daję po sobie NIC poznać. Nie ma opcji na żadne porady. Mówię, że "fajny jest taki szybki hajs albo własne palenie, ale to nie dla mnie, ten ciągły stres i ryzyko, mnie kręcą tylko legalne rzeczy (to akurat prawda, legal najlepszy a uprawiam nie dla zysków)". Zgadzam się z mitami nieraz choć wiem, że to nieprawda. Wiedzą tylko 2 osoby, z którymi zaczynałem to robić jakieś 9-10 lat temu (pierwsze outy) i domownicy. Wtedy parę osób wiedziało o moich automatach (młody i głupi), teraz urywam od razu temat, gdy ktoś coś wspomni ("dawno i nie pamiętam").

 

Co do drugiej połówki... obecnie nie mam, ale nie wiem, czy miałbym tyle pewności, że nie powie np swojej najlepszej przyjaciółce (podobno kobiety rozmawiają na naprawdę wiele tematów i takie smaczki też lubią sobie przekazywać). A to by oznaczało dla mnie koniec (według tego jak ja to widzę), bardzo trudno by mi też było wybaczyć... Kręcę z jedną, która nawet sama uprawiała z 2-3 razy, ale o ostatnich jej "wypierdkach" hehe wiedziało (i widziało) myślę, że kilkunastu jej znajomych... (w tym ja -> tylko po co? dla mnie chwalenie się tym jest żałosne, choć udawałem zajaranego -> mam "opinię jaracza"). Wystarczy pewnie jedna jej rozmowa po pijaku i coś powie i cały misterny plan w pi... Smutne, ale chyba prawdziwe.

 

Brzydzę się kłamstwem. Ale chodzi też o mój komfort psychiczny i bezpieczeństwo. Ufam rodzinie i to nie całej (dla pewności np moje kochane* dwie starsze siostry oraz kochany* rówieśnik adoptowany brat, który już ze mną nie mieszka, nic nie wiedzą... rodzice wiedzą (choć nie mieszkają) i szanują, bo wiedzą, że robiłem to dla RSO i ogólnie znają moje podejście do tego i tego jaki jestem "bezprzypałowy" <- przynajmniej próbuję być i staram się ich ciągle edukować)

*z tym kochanym rodzeństwem naprawdę nie ma wcale ironii. Im mogłoby chodzić przede wszystkim o moje dobro, gdyby np radzili się swoich przyjaciół o poradę

 

Ehh jeszcze raz napiszę: marzy mi się taki związek, że ona jest dyskretna i niebagatelizuje tej bardzo ważnej dla mnie sprawy. W sumie mówiła o swoich uprawach chyba właśnie dlatego, że zupełnie to bagatelizuje (co innego np mieć jak ona 5 krzaków na parapecie czy coś a co innego 1 czy 2 boxy. i ona pewnie im bardziej "zajarana profeską" tym dłuższy język. z całym szacunkiem do tej/każdej innej -> nie chcę na maxa uogólniać, ale tak to widzę.)

 

To dla mnie naprawdę duża zagwostka :(i nie wiem czy w przyszłości nie będę uprawiał/robił olejku gdzieś daleko bez jej wiedzy :( choć wolałbym działać wspólnie tak jak Wy.

 

Pozdrówki!

Link to comment
Share on other sites

To jest kwestia dojrzałości. Raczej pytanie czy wytrzymasz w tej podwójnej masce tak długo, lepiej ją po prostu zdjąć od razu powiedzieć że to sekret, dorosła osoba to uszanuje, jeżeli umysłowy małolat to jeżeli nie jest wart konopnej resocjalizacji to nie męcz się. 

 

Trawka nie jest dla każdego, i to podkreślam wielokrotnie, jednym to pomaga ale w dużej ilości szkodzi- po tym jak się to czyta co ludzie wyprawiają.

 

ale żeś odgrzał kotleta :)  :indiana:

 

Link to comment
Share on other sites

Heh to prawda z odgrzaniem kotleta, wkręciłem się (na trzeźwo! :P) i przeczytałem trochę Twoich artykułów (nawet jeśli napisane dość dawno to uważam, że wciąż aktualne). Naprawdę bardzo duży szacun, że chce Ci się je pisać.

 

"Raczej pytanie czy wytrzymasz w tej podwójnej masce tak długo, lepiej ją po prostu zdjąć od razu" i właśnie tu jest pies pogrzebany. Jeżeli w ciągu 6 lat miałem 3 dziewczyny (nie każdy związek jest "ten jedyny", rozumiesz o co mi chodzi) to każdej miałbym od razu powiedzieć? Robi się sporo osób wtajemniczonych... a byłym by pewnie aż tak nie zależało na dochowaniu tajemnicy (mimo, że rozstajemy się "pokojowo" a nie w kłótni <- nie przywykłem do tego w sensie do złych rozstań).

 

"od razu powiedzieć że to sekret, dorosła osoba to uszanuje"

Dziewczyna może mi się wydawać dojrzała i w ogóle, ale jednak brak pewności, czy przez dajmy na to rok (czyli powiedzmy początek związku) poznam ją na tyle, że będę miał pewność 100%, że umie dochować tajemnicy. (co dopiero na naprawdę samym starcie)

 

"jeżeli umysłowy małolat to jeżeli nie jest wart konopnej resocjalizacji to nie męcz się." o to chodzi, że jeśli "umysłowy małolat" wyjdzie po tym, że nie umie dochować sekretu... wiadomo, możemy się rozstać, ale i tak już jest po wszystkim i fama idzie w świat :( no i ona nie ma wtedy problemu (oprócz tego ze swoim brakiem dojrzałości oczywiście) tylko ja mam przypałową akcję... to jest chyba trochę takie "zagarnie vabank"

 

dlatego obawiam się, że zdjąć od razu maskę to jednak spore ryzyko :( nie chcę nikogo oszukiwać, tylko chyba po prostu nie mówić (raczej nie zapyta: "słuchaj Szalony, nie uprawiasz może gdzieś turbotulipanów w growboxie?"). Naprawdę brzydzę się kłamstwem, szczególnie w związku. No i tak jak mówiłem: marzy mi się coś takiego jak masz Ty i Vito (czyli szczerość 100%, pewność i ogarnięcie tematu; nie chodzi mi o ogarnięcie tematu uprawy tylko ogólnie) i szczerze Wam zazdroszczę i gratuluję :D swoją drogą możecie uchylić rąbka tajemnicy jak na siebie trafiliście? Oczywiście nie naciskam :P

 

I właśnie nie wiem co trudniejsze - żyć w "podwójnej masce" i mieć w miarę pewność, że nikt niepowołany nie wie, czy zdjąć tę maskę i "być fair" wobec wybranki serca, ale z kolei żyć ze świadomością i w stresie, że ktoś może wiedzieć (i ona nie zrobiła by tego nawet po złości czy coś... tylko "tak po prostu"). Szczególnie, jeśli tak jak mówisz zdjąć tę maskę od razu - w sumie trudno poznać kogoś na początku związku (nawet po kilku latach znajomości czy roku związku) czy np chociaż raz nie powie przyjaciółce (np podczas babskiego wieczorku i winku+kwiatkach). Chyba póki by nie była chociaż narzeczoną to bym się nie odważył (a z drugiej strony słabo jakby nie wiedziała od jakiego gościa przyjmuje oświadczyny... i potem np przez to zerwała <-oczywiście to też byłoby logiczne i dopuszczalne z jej strony, uszanowałbym jej decyzję)

 

Swoją drogą: kiedyś przeczytałem bodajże tu na forum coś w stylu "jeżeli sam nie potrafisz dochować swojej tajemnicy to nie możesz oczekiwać, że ktoś inny zrobi to za Ciebie" (mniej-więcej). Więc może to też poniekąd zdjęcie odpowiedzialności z tej drugiej osoby? Jeżeli ten temat by jej za bardzo nie dotyczył. (nie sądzę, żeby "podwójne życie" i jakieś tajemnice były wskazane, ale nie wiem też, czy są bezwzględnie wykluczone). Oczywiście dotyczy jej i tak, jeśli robię to gdzieś, gdzie to jest nielegalne i np na jakiś czas mogę stracić wolność. Ale poza tym to czy musi koniecznie wiedzieć skąd biorę zioło, które czasem razem palimy? Jeżeli nie uprawiałbym w naszym wspólnym miejscu zamieszkania.

 

Dziwna akcja... i to chyba jedna z moich większych rozterek jeśli chodzi o związki :(

 

Pokrewna sprawa to kwestia przyjaciół. Nie mówię o "dobrych kolegach" tylko o przyjaciołach. To chyba jedyna moja tajemnica jaką przed nimi mam. Mam wspaniałych przyjaciół i niedawno przekonałem się o tym po prostu niesamowicie... nie mogę opisać paru sytuacji, ale wiem, że tak jest i że skoczą za mną bezinteresownie w ogień (vice-versa). Ale tym nie mogę się z nimi podzielić (wie dwóch, z którymi robiłem pierwsze outy jakieś 9-10 lat temu -> i zajebiście, ale wystarczy). Po prostu nie mogę. Choć większość z tych, których znam co uprawiają (znajomych, nie przyjaciół) mówią chętnie "kolegom" i to nawet nie jakoś wybitnie dobrym. Inaczej sam raczej bym o większości nie wiedział. Nie muszę mówić jak szybko takie wieści się rozchodzą...

 

Może kiedyś po prostu z tym skończę? Ale wiesz, nie chcę żeby właśnie było jak w temacie: "wybieraj albo ja albo zioło". Nie o to chodzi w tych moich rozkminkach, żeby kończyć. Zarówno związki jak i uprawa/produkcja RSO/suszu na własny użytek są dla mnie źródłem hmm...szczęścia? spełnienia?. Związek jest na pewno ważniejszy. Ale uprawa też jest dla mnie poniekąd ważna i po prostu chcę to robić...

 

A wszystko przez prawo ehh... to wszystko jest dla mnie ważne, bo Polska to moje miejsce i w przyszłości chcę tu mieszkać i tu działać, nie będę wiecznie żył za granicą. Chcę by moje dzieci mówiły i myślały po polsku i nie widzę innej możliwości. A zamierzam zawsze mieć możliwość wyprodukowania np RSO czy właśnie czegoś na własny użytek. Powiedziałbym, że to moja pasja (może i tak jest, jednak na pewno nie jedyna i nie największa), ale nie chcę nadużywać tego słowa, bo ktoś zaraz zajrzy do mojego GL i powie "to ładną masz chłopie pasję jak masz taką wiedzę o uprawie jaką masz" :P choć wiem, że jak zdrowie i los pozowoli to będę CZEMPIONEM! (nie mylić z Globim) i puchar Cannabis Cup kiedyś będzie mój :D "Super Szalony Critical Turbo Masakrator Wiertara Haze Ultra CBD" (jak żonka pozwoli...)

 

***

 

Amba, niestety nie mam takiego daru lekkiego i "przejrzystego" pióra jak Ty :) Jednak mam nadzieję, że opisałem swój (nie mówię dobry/zły) punkt widzenia dość klarownie (choć może mógłbym nieco bardziej zwięźle). To dla mnie naprawdę ciężka kmina. Chyba trudno tu o jakąś jednoznaczną radę (przecież to wszystko zależy od konkretnych jednostek...), może po prostu chciałem wyrzucić to z siebie... ale temat uważam za ciekawy. Może trzeba wprowadzać w temat swoje kobiety (tudzież mężczyzn w przypadku kobiet) "małymi krokami"...

 

...a może po prostu to ja jestem za przeproszeniem pier***nięty na tym punkcie (bardzo możliwe, jednak z dwojga złego chyba lepiej w tę stronę) :D

Link to comment
Share on other sites

@Szalony

 

"Pokrewna sprawa to kwestia przyjaciół. Nie mówię o "dobrych kolegach" tylko o przyjaciołach. To chyba jedyna moja tajemnica jaką przed nimi mam. Mam wspaniałych przyjaciół i niedawno przekonałem się o tym po prostu niesamowicie... nie mogę opisać paru sytuacji, ale wiem, że tak jest i że skoczą za mną bezinteresownie w ogień (vice-versa)"

 

Jeśli są to przyjaciele na śmierć i życie jak to określiłeś to uważam ,że powinieneś z nimi porozmawiać na ten temat.

Rzadko można spotkać taką przyjaźń, co nie znaczy ,że ona bankowo istnieje bądź też nie.

Sam doświadczyłem sytuacji, w której mogłem zawierzyć swoje życie a także mojej obecnej małżonki przyjaciołom (przez duże P), do czasu....

Sytuacji nie przytoczę gdyż to "top secret" aczkolwiek po rozjebaniu przyjaźni wiem po dzień dzisiejszy ,że nigdy nie wykorzystali i nie wykorzystają wiedzy o "naszych" upodobaniach do uprawy, etc.

 

Przed prawdziwymi przyjaciółmi nie powinieneś mieć tajemnic choćby z racji wpadki być może to oni będą jedynymi osobami, które mogą Tobie pomóc.

Przedstaw im sprawę(oczywiście możesz tylko powiedzieć co uważasz za stosowne) ale jakiś większy zalążek zostaw w ich głowach,że nie mówisz im tego bo chciałbyś się pochwalić bo jak sam wiesz nie ma czym, tylko dlatego,że to właśnie im ufasz na zabój i chcesz być fair w stosunku do nich.

 

Co do informowania ukochanej, również możesz dobrać odpowiednią dozę informacji na początek aby kobiecina także wiedziała czym się pasjonujesz. W momencie gdy poczujesz się już na tyle bezpieczny w jej otoczeniu (czytaj ona sama) możesz a wręcz powinieneś ją poinformować o całokształcie Twoich przedsięwzięć związanych z MJ.

 

Sytuacja moja jest analogiczna do sytuacji Amby i Vita (niestety jeszcze bez tak obszernej wiedzy o MJ,aczkolwiek cały czas się kształcimy w tej kwestii), robimy wszystko razem i wiemy o sobie dosłownie wszystko i to na każdy temat.

 

Wiadomym faktem jest ,że nie zaufa się drugiej osobie na samym początku związku a z czasem, jednakże wszystko zależy od obojga jak podchodzicie do siebie wzajemnie.

 

Jeśli Ty nie dasz Jej wyraźnego sygnału do tego,że może Tobie zaufać w 120% to Ona się nie otworzy przed Tobą jak książka i analogicznie w drugą stronę.

 

Często mężczyźni nie potrafią się dogadać z kobietami, gdyż nie rozumieją psychiki kobiety, nie chcą zadać sobie na tyle trudu aby tę wiedzę posiąść . Jest sporo książek temu poświęconych jak zrozumieć kobietę oraz w jaki sposób z kobietą rozmawiać aby przekaz zawsze dotarł w jak najlepszy sposób.

 

Osobiście nie jestem zwolennikiem mówienia wszystkiego na "dzień dobry w związku", przede wszystkim jeśli chodzi a kwestie , które nie zawsze są legalne.

 

Nauczyć się słuchać i rozmawiać z drugą połówką na dosłownie każdy temat jest sztuką, której nie nauczymy się w kilka dni.

Na szczęście każdy z nas jest inny i każdy ma prawo do swojego zdania bądź sposobu myślenia na dany temat, jednakże aby o czymś rozmawiać szczegółowo trzeba mieć wiedzę na ten temat oraz w obiektywny sposób przedstawić swoje zdanie.

 

Jak sam wyżej napisałeś, zawsze możesz "dozować" informacje i na podstawie reakcji , które zauważysz z drugiej strony będziesz mógł wyrobić sobie pewien pogląd na to co i jak masz mówić a przede wszystkim czy w ogóle.

 

Pozdrawiam i życzę znalezienia połówki, którą Ty zawsze zrozumiesz i zaakceptujesz jej wady i zalety oraz vice versa.

 

 

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź @UndeRtakeR

 

Moje wtajemniczanie przyjaciół chyba póki co ograniczę do tego, że będę oferował możliwość załatwienia RSO w potrzebie (oczywiście tylko w prawdziwej potrzebie i to nie tym z kilometrowym językiem... no dobra, w ostateczności też, wiadomo... i to dopiero jak taka potrzeba się pojawi, a nie wszystkim mówić o tym "na zaś") niby z innego źródła (akurat to mam dobrze rozkminione) i najwyżej jak kiedyś bym miał przypał to im się przyznam i powiem jak było naprawdę. Albo jak będzie u nas legal i będę mógł wrócić i nie martwić się o prawo.

 

Widzisz, sam piszesz, że byłeś pewny swoich przyjaciół, a wyszło jak wyszło. Nawet jak są honorowi i nie robią Ci kłopotów gadaniem (albo o tym nie wiesz, nie można tego przecież wykluczyć) no to jednak... w życiu różnie bywa. Wiem, że na prawdziwych przyjaciół można liczyć, ale przez to, że są prawdziwymi przyjaciółmi zdaję sobie sprawę z tego, że mają różne wady (u niektórych zbędna gadatliwość), tak samo jak oni doskonale znają moje wady - być może lepiej niż ja sam a na pewno lepiej niż koledzy/znajomi.

 

Zgadzam się z Tobą co do tych książek. Nawet nie wiem czy swego rodzaju "obowiązkiem" towarzysza życia nie jest edukowanie się właśnie w sprawach relacji damsko-męskich i przez to ulepszanie związku i samego siebie jako partnera/partnerki. Poza tym chyba najbardziej uwielbiam chyba właśnie książki z zakresu rozwoju osobistego :)

 

Tobie w takim razie również gratuluję i zazdroszczę ( :D) związku! I chyba rzeczywiście tak jak napisałeś najlepsza droga to powolne "otwieranie się jak książka". Wspólne poznawanie się małymi kroczkami.

 

Chyba rzeczywiście mam jakiś kłopot z zaufaniem. Choć może to poniekąd dla wspólnego bezpieczeństwa (trudno byłoby mi o kogoś dbać z więziennej celi w PL). I chęci zdjęcia odpowiedzialności dochowania tajemnicy z drugiej osoby.

Link to comment
Share on other sites

@Szalony 

Jeśli mogę jeszcze coś podpowiedzieć to proponuję trochę książek z serii NLP . Temat w początkowej fazie może wydawać się dość ciężki jeśli od początku nie wie się z czym to się je aczkolwiek informacje zawarte w tego typu lekturze otworzą Tobie drzwi przed samym sobą.

 

Co do zaufania w sferze MJ do ludzi , rozumiem doskonale Twoje podejście, natomiast w sferze ogólnej wszystko zależy od Ciebie, gdyż to Ty sam kreujesz otaczający Cię świat. To Ty wybierasz z kim chcesz dzielić życie, to Ty wybierasz gdzie żyjesz, To Ty wybierasz sobie pracę , To Ty wybierasz sobie wszystko inne w około Ciebie.

 

Podejście, które prezentujesz jest jak najbardziej zrozumiałe jednakże powinieneś pamiętać,że brak zaufania do najbliższej Twojemu sercu osoby powoduje często bariery, których przeskoczenie czasem może okazać się nie możliwe.

 

Strach w sprawach serca nie jest dobrym doradcą, gdyż w pewnym momencie życia właśnie kobieta , której zaufasz w 120% może okazać się Twoim najlepszym a być może jedynym przyjacielem (ja tego doświadczam więc mam prawo do takiego wywodu). 

 

Powodzenia życzę :big-joint:

 

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

@UndeRtakeR Dzięki za odpowiedź!

 

@Szalony

Jeśli mogę jeszcze coś podpowiedzieć to proponuję trochę książek z serii NLP . Temat w początkowej fazie może wydawać się dość ciężki jeśli od początku nie wie się z czym to się je aczkolwiek informacje zawarte w tego typu lekturze otworzą Tobie drzwi przed samym sobą.

Polecasz jakieś konkretne tytuły?

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy to insert a link to the Privacy Policy page GDPR - Website only for adults, 18+