Jump to content
thc-thc.com
ganjafarmer.com.pl
sklep z nasionami marihuany
dutch-passion.com babciaganja.pl thc-thc.com

Narkotyki - od strony dilera


Guest kulfon1337

Recommended Posts

Guest kulfon1337

Narkotyki - od strony dilera

 

Kamila była dilerką. Mówi, że z narkotykami w szkołach walczy się nieumiejętnie. Mówi, że ludzie są niedoinformowani. Dlatego my publikujemy tę rozmowę - żeby doinformować i przestrzec.
 
Szybki telefon do dilera: -Masz? -Tak. -Przyjdz 
 
e-lama.pl: Skąd się biorą dilerzy?
 
Kamila*, była dilerka w dolnośląskim miasteczku: Mnie do dilowania skłonił brak pieniędzy. Nie na jakieś nie wiadomo jakie sprawy, zwyczajnie - chciałam móc sobie pozwolić na niektóre rzeczy. To był główny powód.
 
Co sprzedawałaś?
 
Dwa rodzaje narkotyków - marihuanę i extasy. Lepiej sprzedawała się marihuana.
 
Wielu dilerów sprzedaje, żeby mieć pieniądze na narkotyki dla siebie...
 
Jest różnie. Mam na przykład kolegę, który sprzedaje i to większe ilości, ale w ogóle nie bierze. On po prostu w ten sposób zarabia. Na przykład w tej chwili zbiera na samochód.
 
No właśnie, ile zarabia się na dilowaniu?
 
Powiem na przykładzie trawy - zwykle zaczyna się od sprzedawania 20 gramów - to taka minimalna ilość. Później dochodzi się do 50, 100. Sto gramów to już jest dużo. Jeden gram kosztuje 30 złotych, a my kupowaliśmy to od dilerów za 15-18 złotych. 
 
I ile w ciągu miesiąca ci tego schodziło?
 
W ciągu miesiąca? Około stu gram, nawet więcej.
 
Czyli na sprzedawaniu samej trawy w zamkniętym gronie, w małym mieście, można zarobić 1500 złotych miesięcznie?
 
Tak, bez problemu.
 
Lufka + Zapalniczka - dwie najpotrzebniejsze rzeczy tego wieczoru 
 
Rodzice nie pytali, skąd masz pieniądze?
 
Nie. To, co zarabiałam na dilowaniu, rozpływało się jakoś na imprezy i inne wydatki. Poza tym w dalszym ciągu brałam od mamy pieniądze, np. na ubrania. Tylko kupowałam droższe. 
 
Czy takie pieniądze są warte tego, żeby wchodzić w narkotyki?
 
Absolutnie nie. Żadne pieniądze nie są  warte tego, żeby sprzedawać, a nawet zaczynać brać. Gdybym mogła cofnąć czas, może spróbowałabym raz, ale nie zaczęłabym sprzedawać. Nie zaczęłabym palić, kiedy mam problemy. Nie uzależniłabym się. Nie dopuściłabym do tego, żeby sprawy wzięły taki obrót, jaki wzięły.
 
Jacy ludzie kupują? Czy tylko młodzież?
 
Różnie. Znam wiele osób, które mają po 30-40 lat i biorą. Są wśród nich normalni ojcowie, pracownicy. Są ludzie zagubieni, którzy trafiają w złym momencie na narkotyki. Są też tacy, którzy biorą, bo im się to po prostu podoba. 
 
Nie miałaś wyrzutów sumienia, że sprzedajesz ludziom prochy?
 
Nie, ja sprzedawałam osobom, które chciały brać. Nigdy nikogo nie namawiałam do brania. Zwykle nie jest tak, że się kogoś namawia - przeważnie jeżeli ktoś chce, to po prostu przychodzi do danej osoby i kupuje.
 
Towar jest na miejscu... 
 
Skąd wiedzą, od kogo kupować narkotyki?
 
To raczej nie jest tak, że się  przychodzi pod szkołę i namawia. Jeżeli ktoś chce, to tak czy inaczej dowie się, od kogo może kupić. To się po prostu wie wśród ludzi. 
 
Co sądzisz o akcjach przeciwko dilerom? Byłaś osobą, przeciwko której takie akcje są wymierzone.
 
Moim zdaniem to kompletnie bezsensowne. Tak czy inaczej, nie wyłapują nigdy tych ludzi, którzy tak naprawdę sprzedają. Łapie się jakichś małych pionków, którzy mają po 5 - 6 gram i to zazwyczaj dla siebie. Nigdy nie łapią tych, którzy tak naprawdę najwięcej na tym zarabiają. 
 
Co w takim razie powinien zrobić przykładowy dyrektor liceum, który rzeczywiście chciałby wyeliminować narkotyki ze swojej szkoły?
 
Nie wiem, to chyba raczej niemożliwe. Winne jest chyba społeczne przyzwolenie. Znam na przykład kilku nauczycieli w swojej szkole, którzy też palą marihuanę. Mam znajomego prawnika - pięćdziesiąt lat, żona, dzieci w moim wieku. Ja z nim palę marihuanę. Wiem, że próbował też heroiny. 
 
Czy marihuana wiąże się z jakąś konkretną subkulturą? Na przykład hiphopową?
 
Moim zdaniem nie - mam znajomych, którzy są narodowcami i też palą. 
 
Często się mówi, że trawa jest trampoliną do cięższych narkotyków. Twoim zdaniem to prawda?
 
Sama palę marihuanę od ponad pięciu lat i nie ciągnie mnie do amfetaminy i innych środków. Dużo zależy od charakteru osoby. Niektórzy rzeczywiście zaczynają od marihuany, a później poszukują coraz silniejszych wrażeń i przerzucają się na coraz silniejsze narkotyki. Ja spróbowałam każdej z tych rzeczy po jednym razie, ale nie ciągnie mnie do tego i nie chcę.
 
Jak się zostaje dilerem?
 
U mnie wyglądało to w ten sposób - miałam kolegę, który dilował i zapytał mnie, czy nie chciałabym w ten sposób zarobić. Na początku było to tylko przetrzymywanie czyichś rzeczy, później sprzedawanie materiału, który nie był mój. Dostawałam go w leasing, musiałam go sprzedać i oddać część pieniędzy. 
 
Dostawałaś to "w leasing" od innych dilerów, czy od jakichś większych dostawców?
 
Jest na przykład jedna osoba na osiedlu, normalny chłopak, który zakupuje 100 gram marihuany i mi sprzedaje 20. Miasta takie jak moje zaopatruje jedna osoba. Jeśli chodzi o rynek narkotykowy, nie można tutaj mówić o żadnej konkurencji. Jeżeli jakaś powstaje, szybko jest eliminowana. W większych miastach każda dzielnica jest zaopatrywana przez kogoś innego.
 
Bałaś się, że cię złapią?
 
Nie.
 
Żadnego strachu?
 
Nic.
 
Mieliście w swoim mieście układy z policją?
 
Była u nas kobieta, która miała ponad 60 lat i sprzedawała heroinę. Zamknęli ją policjanci z Wrocławia, bo z naszą policją była dogadana - miała wolną rękę. Sprzedawała, gdzie chciała i kiedy chciała. Na moim osiedlu jest wielu policjantów. Dilerzy to często ich znajomi ze szkoły, dlatego przymykają oko na ich handel. Oczywiście, o ile tamci robią to z głową. Po prostu - ci policjanci patrzą na człowieka, na to, co on robi. Jeżeli ktoś sprzedaje coś twardszego, to zamykają od razu, ale jeżeli ktoś sprzedaje marihuanę i złapią go z jednym gramem, to szkoda im się robi człowieka. 
 
Niektórzy palą z lufki 
 
Jakie narkotyki są najbardziej popularne wśród młodych?
 
Wydaje mi się, że młodzież, która bierze, jest podzielona na dwie grupy - tych, którzy, biorą marihuanę i extasy i tych, którzy wolą amfetaminę.
 
Siłą rzeczy musiałaś znać wiele osób, które brały narkotyki. Któryś z nich przedawkował?
 
Marihuany nie można przedawkować, podobnie amfetaminy i extasy. Można natomiast dostać zapaści. 
 
Jaki więc wpływ mają narkotyki na osobę?
 
Najpierw ktoś bierze, bo to fajna zabawa i wszystko po narkotykach wygląda lepiej. Potem zaczynają brać, żeby zapomnieć o problemach. Później okazuje się, że o tych problemach nie da się zapomnieć. Jednego dnia palisz marihuanę, drugiego dnia widzisz, że te problemy nie znikły, ale jest ich coraz więcej. Kolejny etap wygląda tak, że człowiek staje się strasznie bezradny, nie chce już ćpać ani nawet żyć. Przeważnie kończy się to próbą samobójczą.
 
Dużo znasz takich przypadków?
 
...(chwila ciszy) Na przykład ja. U mnie złożyło się wiele czynników, ale marihuana również. Jeden z moich bliskich znajomych też zawalił ostatnio całą szkołę, matka się od niego odwróciła. Przyjaciele nie chcą z nim już rozmawiać, a do niego nic nie dociera, nadal pali.  
 Dlaczego tacy ludzie nie przestają brać? Nie mogą?
 
 To nie jest tak, że się nie może. Człowiek myśli sobie: "źle mi się układa, jak ćpam, ale wiem, że byłoby mi gorzej, gdybym tego nie robił". Pomimo tego, że gdzieś w środku chciałby się z tego wyrwać, nie wykorzysta szansy. Tak naprawdę tego nie chce.
 
A kiedy bierze coś mocniejszego, na przykład heroinę?
 
Nie znam dobrze takich przypadków. Heroina to zupełnie inny świat. Trawa, amfetamina, extasy, LSD itd. to jedna grupa. Nie przenikają się ze światem heroiny. Ludzie naprawdę trzymają się od tego z daleka. Prawie każdy nastolatek wie teraz, że heroina to wielkie niebezpieczeństwo i nie biorą nawet dla ciekawości.
 
Po czym rodzice, przyjaciele, mogą stwierdzić, że ktoś z ich otoczenia bierze?
 
Jeden z moich kolegów, dwa lata młodszy chłopak, ćpał. Żeby mieć na to pieniądze, wynosił z domu na sprzedaż różne sprzęty, podkradał rodzicom drobne sumy. To widać przede wszystkim po tym, że potrzebuje się coraz więcej kasy - wcześniej prosiło się o 5 złotych, teraz prosi się o 15.
 
Inni wolą skręcić jointa. Efekt jest ten sam - uzależnienie
 
Co sądzisz o programach pomocy dla narkomanów i walki z narkotykami? Czy jest to dobrze prowadzone?
 
Dobrze, że jest coś takiego, ale na pewno można by to robić trzy tysiące razy lepiej. Ludzie są niedoinformowani. W mediach nieraz podają straszne bzdury. Czytałam kiedyś wywiad z panią psycholog, która ostrzegała przed zgubnymi skutkami palenia kleju i wąchania trawki... Niewiedza niektórych ludzi, którzy publicznie wypowiadają się na ten temat, jest naprawdę maksymalna. 
 
Co więc powinno się robić?
 
Więcej rozmawiać z ludźmi, którzy mieli z tym styczność. Niektórym wydaje się, że jak się przeszuka szkołę z psami, to będą wiedzieć, kto tak naprawdę sprzedaje. 
 
Żałujesz, że weszłaś w narkotyki?
 
Żałuję. Najbardziej tego, że uzależniłam się od trawy. Niby nie uzależnia fizycznie, ale za to psychicznie - cały czas chcesz zapalić. Bardzo trudno jest później z tego wyjść. 
 
Dzięki za rozmowę. 
 
*Imię rozmówczyni zostało zmienione.

 

Michał Kuzborski, Sławomir Czarnecki

http://studente.pl/artykuly/1803/Narkotyki-od-strony-dilera/

Link to comment
Share on other sites

Nie gada wcale az tak glupio :

Często się mówi, że trawa jest trampoliną do cięższych narkotyków. Twoim zdaniem to prawda?

Sama palę marihuanę od ponad pięciu lat i nie ciągnie mnie do amfetaminy i innych środków. Dużo zależy od charakteru osoby. Niektórzy rzeczywiście zaczynają od marihuany, a później poszukują coraz silniejszych wrażeń i przerzucają się na coraz silniejsze narkotyki. Ja spróbowałam każdej z tych rzeczy po jednym razie, ale nie ciągnie mnie do tego i nie chcę.

Link to comment
Share on other sites

No nie gada głupio w większości jej spostrzeżeń się zgadzam.

Jednak:

Wydaje mi się, że młodzież, która bierze, jest podzielona na dwie grupy - tych, którzy, biorą marihuanę i extasy i tych, którzy wolą amfetaminę.

Nie wiem, może moje miasto jest jakieś inne, ale raczej dzielą się na extasy i amfetamina i grupę "wszystko co w ręce wpadnie" i marihuana/hassisi :P.

Marihuany nie można przedawkować, podobnie amfetaminy i extasy. Można natomiast dostać zapaści.

W kwestii marihuany się zgodzę prędzej uśniesz, z amf i extasy to jakiś nonsens, nie jest trudno doprowadzić do zawału przy dużych ilościach zwłaszcza u ludzi z nawet drobną wadą serca.

Link to comment
Share on other sites

Trochę mówi prawdy trochę próbuje upiększyć zawód dilera i się usprawiedliwić, trochę też nie ma pojęcia o czym w ogóle mówi. :]

Mysle podobnie, i podobne mam odcucia po przeczytaniu tego artykulu. Byc dilerem to sliska sprawa. Zawzse sa klopoty, zwsze trzeba ogladac sie za siebie. Tylko niepotrzebnie dziewczyna probuje zdiagnozowac czym jest uzaleznienie itd... To sprawa tak indywidualna jak z alkoholem czy papierosami. Jadni maja tendencje do uzaleznien a inni nie.

Link to comment
Share on other sites

nie podoba mi się ten artykuł ,na pewno nie jest obiektywnie napisany.

1. Zdjęcia - szkło i żar najpotrzebniejsze ? a gdzie jaranie? poza tym zdjęcia są czarno białe... przecież po baku świat jest kolorowy :]

2. Ta dziewczyna jest dziwna ,pali 5 lat a na pytanie jak wyeliminować palenie w szkołach ,mówi że winni są ci co na to pozwalają. Zamiast powiedzieć tak: "Dobrze ,że chociaż w szkole można jarać"

3. "jeżeli ktoś sprzedaje marihuanę i złapią go z jednym gramem, to szkoda im się robi człowieka. "

Nawet w świetle prawa jak ktoś ma worek to nie jest dilowanie.. poza tym chętnie przeprowadziłbym się do tego jej miasta jak z gietem można się wozić

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy to insert a link to the Privacy Policy page GDPR - Website only for adults, 18+