ModY, proponuje zerknac do wikipedii co to jest dysleksja, bo na razie kolego to wykazales sie ignoranctwem
ModY napisał:
Tego można uniknąć, jak będziemy pouczać społeczeństwo jak się poprawnie piszę. Może uda się to ale jak będą tacy pesymiści jak niektórzy to będzie długa i żmudna droga.
to jest np: bzdura. tu nie chodzi o pouczanie, to jest mechanizm ktorego nie ogarniasz. dyslektycy znaja czesto wszystkie zasady pisowni ale popelnianie bledow w ich przypadku nie ma nic wspolnego z brakiem znajomosci zasad, to ze imie czy nazwisko jest pisane z duzej litery wie kazdy a jednak czesto u osob z tym problemmem popelnianie bledu jest tu nagminne.
ModY napisał:
Wiesz, że 30 lat temu nie było czegoś takiego jak dysleksja/dysortografia ? Wiesz czemu ? Bo ludzie się nie opierdalali i media nie działały tak na mózgownicę.
aaaaa czyli np Einstein czy Newton zyja i maja mniej niz 30 lat? tak? takze ustosunkowujac sie do twojego pytania odpowiem: wiem, ze 30 lat temu było cos takiego jak dysleksja a nawet znacznie wczesniej. a co do przypadku twojego kolegi to bardzo czesto sie zdaza,ze dysleksja mija w okresie zbiegajacym sie z dojrzewaniem.
nie obraz sie ale sugeruje zapoznac sie z danym tematem zanim zaczniesz o nim dyskusje.
kaleki z siebie nie robie, nie rozum mnie zle. uwazam tylko, ze kazdy powinien znac swoje miejsce w szeregu, zdaje sobie sprawe ze swoich atutow ale rozmowa o slabosciach nie sprawia mi problemu.
a temat o ktorym rozmawiamy to jak widze bardziej problem tolerancji(i jej baraku). nie bola mnie oczy jak ktos pisze nie zrozumiale, pali crack, ma swastyke na karku, jest emo czy co kolwiek innego. nie lubie ogladac 2 calujacych sie facetow, ale nie wydzieram sie: "ludzie odizolujcie ich od siebie!!" (albo dajcie im za to warna), tylko odwracam wzrok. nie wpieprzam sie z buciorami w cudze zycie. tyle ode mnie.